Świecznik z butelki

Kiedy pierwszy raz odwiedziłam "Alchemię" na krakowskim Kazimierzu zakochałam się w tym miejscu. Bezskuteczni szukam podobnego miejsca w Warszawie, więc jeśli ktoś z was coś na ten temat wie, to ja bardzo chętnie taką informację usłyszę :)

W tejże knajpce na parapetach stały butelki – świeczniki, otulone ogromną ilością wosku, jakby wypaliło się na nich tysiące świec. Zapragnęłam mieś taką swoją butelkę, bo jak już wiecie, butelki z wina gromadzę namiętnie ;)

 

Wzięłam więc pustą butelkę, kupiłam świece, wetknęłam w butelkę, podpaliłam i czekałam naiwnie, aż wosk zacznie spływać, tworząc coraz to grubsze warstwy na butelce… Czekałam… Czekałam… I nic.

Świeca zniknęła, a butelka jaka była przed, taka została. Tak więc, jeśli ktoś zapragnie mieć taki świecznik jak ja, musi zrobić tak:

1. Bierzemy pustą butelkę (z uprzednio zdrapaną etykietką oczywiście) po winie, wódce, czy innym ulubionym trunku – grunt, żeby kształt był ładny. Rozkładamy coś na stole pod butelką , żeby potem nie zdrapywać przez pół dnia wosku ze stołu. Ja wzięłam już gotową butelkę bo zamierzam ją pogrubić.

2. Zapalamy świeczkę.

3. Przechylamy świeczkę, tak by wosk kapał na butelkę. Najlepiej butelkę trzymać w ręku blisko dna, żeby móc nią swobodnie obracać. Najlepiej robić to powoli żeby wosk ładnie i naturalnie spływał po bokach. Zrobiłam zdjęcie, ale aparat zrobił mi psikusa i wyostrzył na firankę (marzy mi się lustrzanka, oj marzy). Nagrałam więc filmik, ale jest kiepskiej jakości. W każdym bądź razie, mam nadzieję, że wiecie o co chodzi :)

 

Jeśli nie widzicie filmu, możecie go zobaczyć tu: jak trzymać świeczkę. Ale nie oczekujcie wiele. To tylko 8 sekund kapania ;)

A oto i efekt:

 

 

12 comments

  1. admin says:

    Dziękuję bardzo :) Nigdy nie myślałam o tym, żeby cokolwiek sprzedawać, raczej nie mam zbyt wiele czasu na hurtową produkcję ;) No chyba, że ktoś będzie miał jakieś specjalne życzenie :)

  2. Kasia says:

    przy okazji, dlaczego nie widzę możliwości ‚obserwuj mnie’? to coś u mnie nie tak, czy coś na stronie? Jeśli sytuacja się zmieni na pewno zacznę „obserwować” :)
    pozdrawiam i oczywiście zapraszam do mnie.

  3. Magda says:

    Niestety, nie tylko ty nie widzisz obserwuj. Google zrobiło na złość wszystkim blogerom, nie mającym bloga na blogspocie i zlikwidowało nam możliwość korzystania z tego dodatku. Została mi więc jedynie pusta dziura, której nie mogę usunąć, bo coś mi się blog skopał. Może jak znajdę chwilę czasu to zrobię z tym porządek. :)

  4. Kasia says:

    znowu ja, w weekend będę się zabierać za tą butelkę i mam jedno pytanko: tak się obawiam trochę czy ten wosk nie będzie później się kruszyć/odpadać? Może czymś to spryskać na koniec żeby wzmocnić…?

    • Magda says:

      Obawiasz się słusznie, mój się kruszy, zwłaszcza w miejscach gdzie są dość cienkie strużki. Wiesz co mam namyśli? Oczywiście, nie ma też dramatu. Odpadają po prostu jakieś drobne kawałeczki gdy go wycieram z kurzu, albo przenoszę. Trzeba być ostrożnym po prostu, a w razie większych ubytków kupić nową świeczkę i nadlać. Z zabezpieczaniem trzeba być ostrożnym. No bo czego użyć? Farba olejna? Lakier do włosów? To zbyt łatwopalne środki i mogłoby się to źle skończyć w kontakcie ze świeczką…

Dodaj komentarz