Jak wybrać mieszkanie

Takie pytanie od kilku miesięcy chodziło mi po głowie. Zastanawiałam się jakie kolory, jakie materiały, jaki styl i choć wcześniej wydawało mi się, że dokładnie wiem jak chciałabym kiedyś urządzić swój dom, to gdy wreszcie zaczęłam być szczęśliwą posiadaczką własnych czterech ścian, to poczułam się jakbym nie wiedziała zupełnie nic.

Nim zaczęłam jednak planować wystrój, musiałam w ogóle jakieś mieszkanie wybrać. Mieliśmy z mężem dość sprecyzowane oczekiwania, związane z rozkładem mieszkania i z jego urządzeniem. Gdy człowiek wynajmuje mieszkania (jedno, drugie, piąte), zaczyna dostrzegać co jest dla niego wadą, a co zaletą, jakie rozwiązanie będzie wygodne, a jakie kompletnie się nie sprawdzi, i wie jakie mieszkanie kupić, by żyło mu się wygodnie.

Oczywiście każdy ma inne preferencje. My z mężem chcieliśmy, aby nasze mieszkanie miało:

– salon połączony z kuchnią, najlepiej spory bo marzyła nam się wyspa – nie lubię spędzać czasu samotnie w kuchni, a że często gotuję to było dla mnie idealne rozwiązanie, zwłaszcza gdy przychodzą goście, siedzimy, gadamy – w osobnej kuchni zazwyczaj omijało mnie pół imprezy

– okna na przestrzał – żeby można było zrobić przeciąg – w mieszkaniu bez przewiewu mimo otwartych okien, ciągle miałam wrażenie, że mieszkanie jest nieprzewietrzone i panuje w nim zaduch

– słoneczny salon i sypialnię – bo lubię :)

– możliwie jak największy metraż – bo lubimy przestrzeń, nie widać tak bardzo bałaganu ;)

– miejsce do zagospodarowania przestrzeni do wypoczynku na zewnątrz (duży balkon, taras) koniecznie z zadaszeniem – bo fajnie latem wypić rano kawkę na tarasie, a wieczorem usiąść ze znajomymi, niekoniecznie na plastikowych niemoknących krzesłach,

– garaż – zima!

– winda, jeśli mieszkanie miałoby być na piętrze – bo nie wyobrażam sobie dźwigać codziennie wózka z dzieckiem po schodach

Szukaliśmy niedługo, za to bardzo intensywnie: a to za małe, a to za drogie, a to kuchnia osobno, a to dojazd fatalny. W końcu znaleźliśmy. Mieszkanie nieidealne. Z wadami. Ale lista plusów, zdecydowanie przeważyła szalę. Postanowiliśmy nie szukać dalej i przymknąć oczy na pewne niedogodności.

Plan mieszkania przedstawia się następująco:

mieszkanie-przed

Mieszkanie ma 70 metrów i (pierwszy ogromny plus) 80 m poddasza z wysokimi skosami do zaaranżowania. Jest więc duże, ma słoneczny salon, sporą łazienkę, co jest dodatkowym atutem i można w nim zrobić przeciąg.

Kolejnym (bonusowym) plusem była możliwość zainstalowania kominka – mój mąż jest wniebowzięty.

Balkon nie jest niestety duży – długi owszem, tyle że wąski, no i nie ma zadaszenia. Przymknęłam jednak na to oko ponieważ do mieszkania przynależy – ogródek!

Ponieważ góra da nam możliwość stworzenia 3 pokoi plusem okazało się też możliwość wyburzenia ściany pomiędzy salonem, a jednym z pokoi i stworzenie jednego dużego pokoju. Ponieważ jestem wielką miłośniczką przestrzeni chciałam także wyburzyć ścianę pomiędzy salonem a przedpokojem. Niestety jest to ściana nośna.

Jeśli zastanawiacie się czy wyburzyć ścianę pomiędzy dwoma pomieszczeniami, to ja was zachęcam, jestem miłośniczką otwartych przestrzeni. Jednak pamiętajcie:

– ścianki działowe można wyburzać i stawiać, jak wam się umyśli, chwytajcie za młoty i do roboty (rym nie był zamierzony)

– ściany nośne – jak sama nazwa wskazuje, są to ściany trzymające konstrukcje budynku, nie wolno ich wyburzać na własną rękę. Aby wyburzyć ścianę nośną musicie mieć zgodę nadzoru budowlanego i architekta, o ile takie działanie w ogóle jest możliwe. Jeśli ściana zostanie usunięta, konstrukcja w tym miejscu musi zostać wzmocniona (piszę to jako laik, nie znam szczegółów, więc jeśli ktoś wie co i jak dokładnie, to zachęcam do podzielenia się doświadczeniem w komentarzu).

Ja zrezygnowała. Chciałabym (byłoby wręcz idealnie), ale gonił mnie czas, poza tym budynek jest na gwarancji, więc też nie chciałam ingerować, bo nie chcę myśleć co by się stało, gdyby coś się jednak z budynkiem działo. Ściana nośna została.

Po wyburzeniu ściany mieszkanie wygląda tak (rozkład mebli na rzucie jest poglądowy).

plany mieszkania-po

Zostawiłam dwa wejścia do salonu, choć początkowo miałam dylemat. Teraz, jak wchodzę do mieszkania myślę, upewniam się, że to była dobra decyzja. Ostatni dla nas plus – jest to mieszkanie bezczynszowe. Czy takie rozwiązanie jest rzeczywiście dobrym rozwiązaniem dowiemy się pewnie po latach.

Minusy mieszkania – brak garażu i schody zewnętrzne prowadzące do mieszkania (mieszkanie jest na piętrze), ale ja tam mogę odśnieżać samochód i taskać wózek, skoro potem wieczorem odpocznę i wygrzeję się przy kominku ;)

A wy? Jakie macie priorytety, jeśli chodzi o wasze przyszłe mieszkania? Czym się kierowaliście kupując swoje pierwsze?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz